Kolejne kilometry doświadczeń w 12 Hours of Sebring

25/3/2013   |   Powrót

Pierwszy wyścig sezonu 2013 zaliczany do serii American Le Mans ułożył się pechowo dla Kuby Giermaziaka. W Porsche, którym startował kierowca sponsorowany przez PKN ORLEN, zostało rozbite tylne światło, co zmusiło załogę Polaka do zjazdu do alei serwisowej. Mimo naprawy usterki, strata do reszty stawki była zbyt duża i szansa na dobry wynik uciekła.

Podobnie jak w poprzednim wyścigu długodystansowym Rolex 24 at Daytona, Kuba Giermaziak miał szansę na świetny wynik, ale pechowa usterka pokrzyżowała plany zawodnika. Kierowca VERVA Racing Team przewodził stawce samochodów GTC, kiedy to został zmuszony do zjazdu do pit stopu, aby naprawić uszkodzoną lampę. Przepisy mówią bowiem, że samochód musi mieć obydwie sprawne, aby kontynuować jazdę. Z każdą chwilą uciekała szansa na zwycięstwo, które do momentu zjazdu z toru było jak najbardziej realne.

W końcu zespół Kuby Giermaziaka powrócił na tor, jednak ogromna strata spowodowała, że nie mieli szans na walkę o dobre pozycje. Ostatecznie załoga zajęła 10. miejsce w kategorii aut GTC i 35. miejsce w klasyfikacji generalnej. Po raz kolejny pech przeszkodził ekipie Polaka w osiągnięciu sukcesu w długodystansowym wyścigu w USA, jednak Kuba Giemraziak ponownie pokazał się z dobrej strony i udowodnił, że pomimo młodego wieku, jest zdolnym i utalentowanym kierowcą.