Emocjonujący wyścig VERVA Racing Team

12/5/2013   |   Powrót

Kuba Giermaziak był o włos od drugiego miejsca w pierwszej tegorocznej rundzie Porsche Supercup. Po uderzeniu w tył przez rywala, kierowca VERVA Racing Team, spadł jednak o dwie pozycje, kończąc rywalizację tuż za podium. Patryk Szczerbiński był 15. na mecie.

Po udanym starcie z drugiego pola, zawodnik sponsorowany przez PKN Orlen, utrzymywał się tuż za liderem, Seanem Edwardsem. Polak systematycznie zwiększał przewagę nad rywalami z tyłu. Niestety, im bliżej połowy dystansu, tym gorzej działały opony i na ostatnich kółkach na tylnym skrzydle Kuby Giermaziaka usiedli dwaj rywale - Michael Ammermueller i Nicki Thiim.

Pod koniec ostatniego okrążenia, na dojeździe do lewego nawrotu, Niemiec uderzył w tył samochodu Kuby Giermaziaka, wywożąc go poza obręb toru. Na drugie miejsce wyszedł Thiim, a Ammermueller był trzeci, tuż przed zawodnikiem VERVA Racing Team.

Z tyłu o przebicie się w stawce walczył drugi kierowca pierwszego polskiego zespołu w Porsche Supercup. Patryk Szczerbiński miał podobne problemy z zużyciem opon, w wyniku czego dojechał do mety na 15. pozycji.

Kuba Giermaziak:

"Start był dobry i wyścig do połowy układał się po naszej myśli. Ciężko było walczyć z Seanem, choć w zasadzie przez cztery pierwsze okrążenia nie traciłem do niego. Potem nasz samochód zaczął się dziwnie zachowywać. Wygląda na to, że przesadziliśmy z ciśnieniami w oponach. No i na ostatnim kółku zostałem uderzony w tył przez Ammermuellera. Postawiło mnie bokiem i wyrzuciło poza tor. Moim zdaniem powinien dostać karę, ale sędziowie byli innego zdania. Za dwa tygodnie wyścig w Monako, który będzie trudny, więc nastawiamy się już na kolejny weekend Grand Prix. Ogólne wnioski po pierwszym weekendzie są pozytywne. Musimy jeszcze popracować nad ustawieniami".

Patryk Szczerbiński:

"Nie da się ukryć, że nie był to mój najlepszy wyścig. Zabrakło tempa na dystansie. Trochę nie trafiliśmy z ustawieniami, bo przez ostatnich siedem czy osiem kółek nie dało się go prowadzić. Szczególnie tył był bardzo niestabilny. Miałem mocną nadsterowność. Nie dawało się dobrze wychodzić z zakrętów i dlatego straciłem pod koniec dwie pozycje. Trudny wyścig już za nami. Teraz trzeba zapomnieć o tym, co działo się w Barcelonie i starać się piąć do góry. Nauczymy się na popełnionych błędach. Tymczasem czekam już na Monako".